Toż to czyste szaleństwo, a znalezienie idealnego lokum jest perfekcyjnie niemożliwe.
W zależności od tego, czego w danej chwili szukam- tego nie ma.
Doszedłszy do wniosku, że do akademika za żadne skarby świata nie pójdę i zdając sobie także sprawę, że na kawalerkę w stolicy mnie właściwie stać nie będzie. Więc szukałam pokoju. Żadnej oferty rzucającej na kolana nie znalazłam. Ani pod względem finansowym, ani pod względem lokalizacji. Zawsze musiałabym pójść na jakiś kompromis.
Szczęśliwie jednak trafiłam na dziewczynę z mojego roku i Jej koleżankę, które wyraziły chęć wspólnego wynajęcia mieszkania. Nawet dwupokojowego.
I tu zaczynają się schody. Znalezienie takiego w którym pokoje nie byłyby przechodni i tak żeby żaden z nich nie łączył się z aneksem kuchennym jest niewykonalne (dodatkowym kryterium jest rzecz jasna odległość od miejsca zajęć i cena).
Tak więc zostanie mi spanie pod którymś z stołecznych mostów. Prawdopodobnie razem z królikiem, bo rodzicielka odmawia przejęcia opieki nad nim (a ja w sumie nie chcę go zostawiać)
Tak też: przypomnijcie mi - co właściwie mnie opętało, gdy decydowałam się na studia w Warszawie?
Czemu nie idąc śladem blogerów, których odwiedzam, nie wybrałam np. Olsztyna, Lublina, Katowic?
Do stolicy Warmii mam sentyment chociażby ze względu na liczne wakacyjne wyjazdy w tamte strony. Co prawda z zwiedzania miasta prawie nic nie pamiętam, ale przecież to dobry znak. Znaczy to, że nie było w nim nic odstraszającego.
Lublin zwiedzałam zaś z torebką na jednym ramieniu, transporterem kota na drugim (z kotem w środku), lodem w jednej dłoni i aparatem w drugiej ;) Spróbujcie to sobie wyobrazić. Wyprawę wspominam jednak całkiem sympatycznie.
A na Śląsk miałabym dość blisko. 100 kilometrów. To prawie jak w domu :)
Wybrałam jednak Warszawę. Z bardzo niejasnych przesłanek.
Nie pozostaje mi teraz nic innego jak wytrwale szukać oferty życia.
I marzyć o swoim własnym kąciku w wielkim mieście. I nowych perspektywach.
Ale o tym może innym razem.
*Dark Dark Dark - Daydreaming ♫
No ze znalezieniem mieszkania w Warszawie to już nie przelewki, bo albo drogie, albo syf. Koleżanka znalazła, będzie płacić 800 na miesiąc, a to tylko łóżko w sumie, bo sam pokój dzieli z koleżanką. Tyle dobrze, że lokalizacja w porządku.
OdpowiedzUsuńJak już znajdziesz, to będziesz się cieszyć z własnego wyboru :P
No wawa droga jest. Ale coś na pewno znajdziesz. Popytaj może na forum swojego wydziału czy coś? Może jakiś student da ci namiary na jakieś lokum?
OdpowiedzUsuńA właśnie - mogłaś iść do Olsztyna, to zamieszkałybyśmy razem ;d
będzie dobrze, a ceny wiadomo - są wysokie i niestety, to chyba się nie zmieni na lepsze...
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńEnsis:
Za 800 zł to ja raczej dam radę znaleźć własny pokój i to w samym centrum, ale taki luksus mają tylko Ci, co wynajmują w minimum trzy osoby.
Noelleee:
Generalnie to ogłoszeń to jest multum... tylko nie ma tego, czego potrzebujesz :D
Nad Olsztynem to właściwie nie myślałam - bo daleko ;)
Paulina:
Musi być dobrze ;)
btw, życie w kartonie pod mostem nie jest złą perspektywą - o ile z kochanym królikiem. nawet deszcz Wam nie straszny. ;)
OdpowiedzUsuńJa tam się w tych kwestiach nie orientuję, w każdym razie przypuszczam, że to tylko takie uroki pierwszego roku, że ze wszystkim ciężko :P
OdpowiedzUsuńteż tak myśle;)) włącz pozytywne myślenie;)
OdpowiedzUsuńNa pewno coś się znajdzie, trzymam kciuki :))
OdpowiedzUsuńWażne, że sama dokonałaś wyboru - czy zły, czy dobry, to się jeszcze okaże ;)
Ważne, że w ogóle jakieś ogłoszenia są. Zawsze może się coś trafić. Gorzej, jakby nie było żadnych ogłoszeń ;d
OdpowiedzUsuńZresztą ja wychodziłam z założenia, że na początku nie ma liczyć na coś sensownego, byle pierwszy rok przezimować, a po roku można szukać czegoś lepszego, jak się miasto trochę pozna.
OdpowiedzUsuńMeg:
Królik mógłby mnie opuścić, gdybym mu kazała w tak marnych warunkach mieszkać ;)
Ensis:
Początki zawsze są ciężkie... ale to to będzie katastrofa :)
Paulina:
Staram się. Wychodzi mi co trzeci dzień :D
Holly:
I przede wszystkim - to dopiero początek prawdziwej edukacyjnej przygody :)
Noelleee:
Przezimować rok... rok! To strasznie dużo czasu.
Ja jestem pewna, ze ten rok to strasznie szybko minie :) Nowi ludzie, nowe miasto i w ogóle wszystko nowe sprawią, że dzien za dniem będzie pędził jak szalony :)
OdpowiedzUsuń