Prawdopodobnie gdybym zaczęła rozważać co i jak szybko doprowadzi mnie do stanu permanentnego cierpienia - sama przygotowałabym sobie kolejny dylemat.
Bo cóż miałabym zrobić w obliczu faktu, że posiadam wszystkie przymioty grzesznika idealnego?
Powinnam zostać buddystką, zacząć wierzyć w karmę.
Byłoby to wyśmienite rozwiązanie i wyjaśnienie. Szkoda tylko, iż jestem głęboko niewierząca. Ot, taki defekt. Aż boję się dociekać, który to rejon mojego kresomózgowia jest nadzwyczajnie leniwy. Albo nieczuły. Tudzież leniwy i nieczuły - dokładnie jak jego pani/właścicielka/nosicielka/posiadaczka.
Wróć. Pani jest bardzo, bardzo czuła. Wściekła. Żeby nie napisać dosadniej.
I była pewna siebie.
Bo jeśli uwielbia matematykę, rozumie matematykę i z radością poszła na egzamin - to jak to się mogło stać, że dostała tak potężny policzek?
Zdarza się nawet najlepszym.
OdpowiedzUsuńAle nie mi. Poprawka: mnie się nie zdarzało.
UsuńPocieszam się faktem, że teoretycznie zaliczyłam.
Jedno zadanie rozwiązałam dobrze i je skreśliłam. Rozwiązałam ponownie - tym razem źle. Gdybym nie skreśliła - to bym zdała :D
Matematyka to zło - oto rozwiązanie zagadki :)
OdpowiedzUsuńS
Oj, nie - kocham matematykę i anatomię :) To w sumie moje ulubione przedmioty.
UsuńUuuuu... Niedobrze, ale :) będzie lepiej :)
OdpowiedzUsuńZobaczymy :)
UsuńMatematyka nie daje się ugłaskać i musiała pokazać, że nadal rządzi ;)
OdpowiedzUsuńNie ma spiny - są drugie terminy!
Po coś przecież są :D
Właśnie pół godziny temu dowiedziałam się, że zaliczyłam w drugim terminie :)
OdpowiedzUsuńNoo i genialnie :) Gratulacje :* Ja wciąż czekam... Wczoraj dostaliśmy jedne wyniki i tylko 12 osób zdało - wszyscy przerażeni, a okazało się, że kobiecie coś się pomyliło i wysłała nam złego maila :O
Usuń