Karolina dostaje kurwicy.
Przepraszam za mało erudycyjne określenie. Naprawdę żadne inne nie odzwierciedla tego stanu.
Czuję wewnętrzne napięcie. Narasta mi z każdą minutą. Mam ochotę kogoś zabić.
II
Muzyka nie pomaga.
Zielona herbata nie pomaga.
Topienie kurwicy w wannie gorącej wody nie pomaga.
III
Nie, to nie PMS. To 4funTv i Viva puszczane przez jedną z współlokatorek w pokoju obok.
Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo rzygam już tą "muzyką". Ściany mamy cienkie, więc nagłośnienie nie jest najgorsze nawet pomimo tej przeszkody.
IV
Nasza instruktorka Pilates zawsze opowiada nam o napięciu barków podczas stresu. Że musimy je opuszczać, nie pozwolić byśmy miały je przy uszach.
Absolutnie do tego nie dopuszczam. Mam już je na wysokości guzów czołowych.
V.
Miotam się wściekle z centymetrem po pokoju. Obmyślam jak przestawić większe meble by lepiej odizolowały mnie od narzędzia tortur jakim jest telewizor w pokoju obok.
Zrujnuję idealne ustawienie szafek i będę żyła w norze, ale może chociaż będzie ciszej.
VI
Planowałam poczekać z aktem zniszczenia i kreacji do przybycia taty. Miał przejeżdżać przez Warszawę, więc chciałam wykorzystać siłę Jego mięśni . Okazało się jednak, że wystarczy odrobina samozaparcia i zaparcia się o ścianę lub inny mebel i dałam radę przesunąć wszystko.
VII
Cholerny, cholernie krótki kabel od kablówki.
Zmiana planów. Sił zaczyna brakować, ale podśpiewuję sobie "I will survive"* i przepychałam wszystko jeszcze raz. I jeszcze raz, i jeszcze raz...
VIII
Udało się! Kablówka jest, internet jest, kanapa się rozkłada.
Siedzę na łóżku i podziwiam swoje dzieło, bo wiem, że jest dobre. Królik siedzi na szafce i podziwia moje dzieło, bo mu powiedziałam, że jest dobre. Pełnia szczęścia.
IX
No, prawie pełnia szczęścia.
Aż tak naiwna nie jestem i nie sądziłam, że rozwiąże to problem w pełni. Ale jest lepiej.
I miałam dodatkowa satysfakcję z własnej samowystarczalności.
X
Teraz tylko pozostaje mi jeszcze udowodnić, że moja kawa, olej, mydło w płynie nie znikają same.
Naprawdę - jak już będę miała dowody - to zrobię nieziemską awanturę.
Nie, nie awanturę. Awantury nie są w moim stylu. Będzie długi wykład z żądaniem zwrotu zagrabionych dóbr
* Gloria Gaynor - I Will Survive
http://allegro.pl/zatyczki-do-uczu-26db-norma-en-352-2-i2164736713.html
OdpowiedzUsuń"Przeznaczone do krótkotrwałego użytkowania".
OdpowiedzUsuńNie mogę życia spędzić w zatyczkach.
Chciałam jakoś pomóc :C
UsuńZgłoszę się do Ciebie jak będę planowała morderstwo :D Wtedy obiecuję, że skorzystam z pomocy i będę za nią wdzięczna ^^
UsuńUuuuu xD Widzę, że życie studenckie poziom hard... No, no... Podziwiam zaradność :P
OdpowiedzUsuńI tak mogłoby być gorzej. Na przykład mogłabym mieć dwie nieszanujące zasad współlokatorki ^^
UsuńNie zazdroszczę. A do współlokatorki to już żadne słowa nie trafiają? Taki beton, z którego się nic dobrego nie będzie?
OdpowiedzUsuńTrochę beton.
UsuńW niektórych sprawach się nie dogadamy.
To współczuję... Ja nie mogę narzekać - moja współlokatorka jest wręcz idealna. Nie kłócimy się wcale, a wręcz przeciwnie - zaprzyjaźniłyśmy się. Szkoda, że ona w tym roku kończy studia i w przyszłym roku trafię na kogoś innego.
UsuńDlatego właśnie nie potrafiłabym mieszkać z kimś :P Chociaż...mieszkam z bratem i bratową, a właściwie to oni mieszkają z nami i też nie jest kolorowo ;|
OdpowiedzUsuń