- Te kilka rzeczy niczego w Twoim świecie nie zmieni. Najwyżej będzie Ci się przyjemniej płakało w dniu w którym uświadomisz sobie, że Twoje marzenia legły w gruzach. I że nie wystarczy myśleć, iż jest się zdolnym do wszystkiego. Potrzeba też dużo pracy. Wytrwałości. - zaśmiałam się - Nie, 10 dni ślęczenia nad książkami w letnie popołudnia nie jest jeszcze oznakę determinacji. Ani tym bardziej konsekwentności. Przestań angażować się w głupoty i skup się!
I wtedy pomyślałam sobie: po co gadać do siebie? Wypisz się!
Zacznij od tego, że czujesz palącą potrzebę zmian. Tylko jak zwykle chcesz je wprowadzać nie tam, gdzie jest to naprawdę potrzebne. Chcesz dokonać iluzji postępu. Robisz to nie pierwszy raz.
Obcinasz włosy albo farbujesz je na czerwono. Zmieniasz tapetę na pulpicie swojego komputera na motywujący obrazek z jeszcze bardziej mobilizującym hasłem. Albo przestawiasz meble i malujesz ściany...
Otóż to, remont to jest to, czego aktualnie potrzebuję. Lub - jak ustaliliśmy - przynajmniej tak mi się wydaje. Ciągle myślę nad odnową mojego studenckiego pokoju. Nieważne, iż miałam oszczędzać i że w wynajmowanym mieszkaniu rewolucji robić nie można.
Im dłużej nad tym myślę, tym więcej pomysłów mam. Im więcej pomysłów mam, tym więcej chcę ich wprowadzić w życie.
I tak w mojej głowie siedzą wąskie półeczki w wnęce po drzwiach.
A na nich doniczki z ziołami. I urokliwe kubki. Takie w sam raz na zieloną herbatę.
Wśród nich pojemniki z kolorowymi cienkopisami. Zbiorę ich pokaźną kolekcję. I będę żyła ich barwami.
Zdjęcia na ścianie. Będą tworzyły entuzjastyczną i ckliwą wstęgę.
W parze z ckliwością będzie dobrze wygląd kicz. Marzę o ciepłym świetle świątecznych lampek rozwieszonych nad oknem i łóżkiem. Wcale nie będę czekała na mroźną zimę i sypiący śnieg. Dla mnie te światełka pasują raczej do spadających liści. I listopadowego deszczu.
Łóżko. Muszę pozbyć się starej kanapy. Mam do niej sentyment. W porządku, ogromny sentyment. Ale jest niewygodna. I choć serce mi się kraje na myśl o niej porzuconej.... to widzę proste łóżko, jednolitą kapę i mnóstwo poduszek....
Tak, marnuję sobie życie. A na pewno swój czas.
Idę szukać dalej inspiracji.
*Christina: "I am painting Burke's apartment so I can stop calling it Burke's apartment.
A happy color. Red. Like blood."
Grey's Anatomy 4x7
*Christina: "I am painting Burke's apartment so I can stop calling it Burke's apartment.
A happy color. Red. Like blood."
Grey's Anatomy 4x7
niestabilni jesteśmy. może dlatego potrzeba zmian? aby nie być pasywnym, nie wypaść z życia za życia? by czuć,że to ma jakieś znaczenie, to co nas otacza?przecież po remoncie,zmianie tapety itd. możesz poczuć się lepiej, a o to chodzi:)
OdpowiedzUsuńTak, na pewno to polepsza samopoczucie.
UsuńAle obawiam się, iż zamiast zacząć zmiany od siebie - to jak zwykle zaczynam od otoczenia licząc na to, iż cudownie na mnie wpłynie. Że w nowym otoczeniu wszystko można zacząć od nowa.
U mnie to samo :) tyle że zamiast pokoju zmieniam kolor włosów, powoli odchodzę od rudego, który był ze mną dwa lata. Wracam do brązu. Może mi się tylko wydaje, ale potrzebuję tego - tak samo jak Ty zmian w pokoju.
OdpowiedzUsuńO, a mnie znowu trzyma się ochota na zrobienie się na rudo. I bycie rudą i wredną :D
UsuńUwielbiam zmieniać wygląd mojego pokoju! Też mam w głowie mnóstwo inspiracji, ale waham się...najchętniej pomalowałabym go na fioletowo lub czerwono ^^
OdpowiedzUsuńMiałam kiedyś czerwone ściany. Świetne były. Teraz mam w pokoju teoretycznie kolor jagodowy, choć to bardziej różowe niż fioletowe jest ;)
UsuńJa mam pomarańczową tapetę i już trochę mi się znudziła. Teraz chętnie przerzuciłabym się na farby :)
UsuńTapeta też fajna rzecz ;) Choć trudno się jej pozbyć. Farby dają jednak większą swobodę działania ;)
OdpowiedzUsuńI więcej możliwości :) Każda ściana w innym kolorze, różne wzory, motywy, eh..chciałabym być dekoratorem wnętrz :D
UsuńNa każdą ścianę w innym kolorze to bym się nie zdecydowała, ale dwa kolory mogą dać ciekawy efekt.
UsuńWiesz, jeszcze nic straconego :D Rzuć polonistykę i zacznij spełniać inne marzenia ;)
Gdyby były stonowane i pasujące do siebie kolory to wyszłoby fajnie ;)
UsuńMój brat z bratową mają pokoje w dwóch kolorach, jeden właśnie takich jak Twój blog :D, a drugi w odcieniach fioletu :)
Jeśli chodzi o rzucanie polonistyki, to tylko wtedy, gdy sami mnie w końcu wykopią :P A na dekoratora się nie nadaję, bo kompletnie nie potrafię rysować :(
Usuńtakie typowe ikeowskie inspiracje malują mi się przed oczami. dobrze, że planujesz zmiany choćby w pokoju, ja sama zmieniłam wystrój swojego pomieszczenia (co by się nie kojarzył tak, jak się kojarzył do tamtej pory) i teraz bardzo lubię w nim siedzieć. białe ściany, białe doniczki, na ścianach i na regale wszystko to co istotne, lampki na jednej z nich. łóżko też ścielę 'klasycznie'. podobny gust mamy, ot co. :) ostrzegam jednak: z takiego pokoju nie chce się wychodzić.
OdpowiedzUsuńMyślałam o jakichś beżowych ścianach teraz, bo białe byłyby "za zimne" i nie pasowałyby w ogóle do tych mebli, które są tam w mieszkaniu. Choć w sumie pojawiła mi się w głowie wizja pokoju biało-niebieskiego i spodobała mi się ona bardzo. Niestety, szybko jej nie zrealizuję.
UsuńNa razie muszę podręczyć rodziców o łóżko - a raczej o rozwiązanie kwestii logistycznych związanych z wymianą kanapy na łóżko.
Ja jestem domatorką, wiec nie ma problemu - mogę z niego nie wychodzić ;)
Ja to dla inspiracji sobie chirurgów właśnie oglądałem xD Ale to tylko zabiło kilka dni wakacji
OdpowiedzUsuń