Czy może ktoś mu wytłumaczyć jak można czytać książki w autobusie/tramwaju?
Ja rozumiem, że jak ktoś jedzie 500 km pociągiem - to mu się nudzi i chce zabić czas.
Ale poruszając się po mieście?
Nie potrafiłabym się skupić na tekście. Żadnym. Nawet na sporcie w gazecie (*nawiązując do sceny z "Dnia świra").
Ale dobrze, powiedzmy, że to się jeszcze mieści mi w głowie, jednak...
Wyobraźmy sobie taką scenę: tramwaj, godzina 17. Po wejściu do pojazdu od razu żałuje się tej decyzji. Nie ma gdzie stanąć, czego się złapać, czym oddychać. Zmuszonym jest się do fizycznej integracji z innymi osobami korzystającymi z usług MPK. Gdy w końcu maszyna rusza po szynach człowiek dochodzi do wniosku, że niepotrzebnie przejmował się kwestią ewentualnych problemów z utrzymaniem równowagi bez trzymanki. Byłoby ciężko się przewrócić - bo nie ma gdzie. Ewentualnie mogłoby dojść tylko do wywarcia większego nacisku na ciało osoby stojącej obok.
Niestety, takie sceny istnieją nie tylko w mojej wyobraźni. Dzieją się naprawdę. I w nich uczestniczę. Ale wróćmy do tramwaju (powiedzmy, że udało Wam się też jakoś wepchnąć - wątpię, że na przystanku przy Centralnym jeszcze, ale może przy Placu Zawiszy...).
Stojąc załamana zaczynam powoli dochodzić do wniosku, że przecież aż tak zimno nie jest, aż tak bardzo mi się nie śpieszy - i w sumie do mieszkania mam 2,5 km tylko, więc mogłabym je przejść na pieszo zamiast przeżywać karę za wszystkie grzechy. A to naprawdę jest okropne. I tym momencie, gdy poziom mojego poczucia nieszczęścia dramatycznie wzrasta... osoba stojąca nieopodal czyta książkę. Książkę! Gdy ja umieram - ktoś czyta książkę sobie.
Wytłumaczcie mi to. Bo tego mój mózg niestety nie obejmuje.
:D Wszystko jest kwestią wprawy. Na pewnym etapie potrafiłam jednocześnie czytać książkę, słuchać muzyki i wchodzić po schodach xD To dobiero hardcore ^^
OdpowiedzUsuńRzeczywiście zdolna jesteś :D
OdpowiedzUsuńMi robienie wielu rzeczy na raz kiepsko wychodzi zazwyczaj.
Mnie czasem też. Poparzyłam sobie na przykład twarz olejem, bo chciałam podrzucić na patelni ciasto na tortille i zamiast tego ciasta wyfrunął olleeej. Potem włożyłam coś do mikrofalówki, zaczęłam robić drugą rzecz i nagle usłyszałam strzały! Taak, modelina się spaliła i prawie doprowadziłam do dematerializacji mikrofali :P
OdpowiedzUsuńhaha ;D ale powiem Ci, że taka książka może jest jedynym ratunkiem dla zdrowia psychicznego tej osoby. przyznaję się bez bicia, że i mnie się zdarzyło czytywać w takim tłoku, albo co lepsze - uczyć. jednak robiłam to nie tylko dla dobra swojego - gdybym miała skupiać się na tym, jak mało mam przestrzeni, mogłabym z tej irytacji i bezradności skrzywdzić niewinne osoby. ;)
OdpowiedzUsuńWidocznie ktoś lubi ekstremalne warunki do czytania :D Może stymulują jego mózg ;D
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńJakby Ja:
Mikrofalówki są zdradzieckie. Jakie szczęście, że tutaj w mieszkaniu jej nie posiadam.
Ale robiłam dzisiaj obiadokolację!
I udało mi się wszystko zsynchronizować :D
Nic nie wykipiało, nie rozpłynęło się ani nie przypaliło się ;)
Meg:
No, może i Twoja teoria ma sens...
ale i tak bym nie potrafiła nic przeczytać :D
Ensis:
Mój mózg też jest stymulowany... mam ochotę zabić wszystkich dookoła.
Widać inaczej reagujesz na tego rodzaju bodźce :D
OdpowiedzUsuńPrzykład z dzisiaj. Wchodzę do busa - tłok. Stoję w tłoku, pomimo słuchawek wciśniętych w uszy słyszę trajkotanie jakiś idiotek, więc co robię? Wyciągam notatki i usiłuję się uczyć, bo słuchanie tego wszystkiego spotęgowanego ciepłem i bliskością nieznanych osób sprawia, że mam ochotę udusić każdego kto pcha się na mnie swoim ciałem! W takich momentach tylko książka może mnie uratować! Zamiast pół godziny jechałam BITĄ GODZINĘ, potem cholerny tramwaj, przynajmniej tam sobie usiadłam. I hate it!
OdpowiedzUsuńAż takim molem książkowym to nie jestem :P Czytuję w autobusie, bo jadę nim godzinę, ale jak jest w nim za dużo ludzi moja uwaga się rozprasza i zazwyczaj czytam jedno zdanie przez godzinę xD
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńEnsis:
Moja reakcja jest prawidłowa ^^
Jakby Ja:
Ja się cieszę, że zazwyczaj jadę tylko 3 przystanki... jakbym miała jechać godzinę - to bym oszalała.
Holly:
Czyta się jedno zdanie - a i tak się nie wie o czym ono było