Czasem budzę się w nocy nie mogąc zbytnio uwierzyć, że mieszkam w Warszawie. A co ciekawsze, na razie się to nie zmieni. Lubię to mieszkanie i swój pokój. Jestem przyzwyczajona do niego prawie tak samo jak do tego w rodzinnym mieście. Dlatego też czasem nagle doznaję olśnienia, że moje łóżko, moje meble, moje rzeczy są tak naprawdę 200 km stąd.
Często budzę się rano z poczuciem totalnej dezorientacji. Nie mam pojęcia jaki jest dzień tygodnia. Patrząc po okolicach łóżka dochodzę do wniosku, że chyba znów spałam jakieś dwie godziny tylko. Cóż zrobić, anatomia.
Całkowite zaś moje zdziwienie budzi fakt, że znam różne dziwne nazwy, I, że często zamiast opisywać ich budowę w ojczystym języku od razu przechodzę do łacińskiego nazewnictwa.
Jeszcze w większym szoku jestem, gdy na zajęciach przypadkiem któraś nazwa wyjdzie z moich ust w odpowiednim momencie. Lub gdy potrafię opisać prowadzącemu ćwiczenia kręg - nie mam pojęcia skąd wiem cokolwiek na ten temat.
Gdy wybiegam z zajęć często zdumiewa mnie jeszcze jedno - Pałac Kultury i Nauki. Nieważne, że mam widok na ten budynek z okna pokoju - i tak zawsze wprowadza mnie w osłupienie.
Co do zdumienia jeszcze: przeszły mnie dreszcze na immatrykulacji. Powiedzieli mi, że jestem studentką uniwersytetu medycznego.
Naprawdę, uważam, że to wszystko jest na tyle niesamowite - że nie może być prawdziwe.
Myslovitz --> http://www.youtube.com/watch?v=Cjkbe7ErrhU
OdpowiedzUsuńPozwoliłam sobie podzielić się moim ulubionym kawałkiem tegoż zespołu. Mnie Warszawa przeraża, wyjazd na studia mnie przeraża, przyszłość mnie przeraża. A tymczasem życzę Ci bardziej przespanych (mogą w ogóle takie być? to chyba nie jest poprawne gramatycznie :P) nocy i błyskotliwego umysłu ;P
"Dla Ciebie" jest cudne :)
OdpowiedzUsuńA żebyś wiedziała jak mnie przerażało/przeraża. Naprawdę - nie wiem jak przeżyłam tu już trzy tygodnie.
Obawiam się też, że przespane noce mogą oznaczać pustą głowę :D
ach:) pozazdrościć życia w stolicy:P
OdpowiedzUsuńWszystko jak we śnie ;) Miałam przez ten tydzień dokładnie to samo i gdy ocknęłam się na nudnych zajęciach z historii Polski, zapytałam sama siebie "co ja tutaj robię?" ^^
OdpowiedzUsuńnajlepsze, to być zdumionym własnymi umiejętnościami :)
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńPaulina:
Nie wiem czy jest czego zazdrościć ;) Choć w sumie - przekonałam się już do Warszawy
Holly:
Ciekawe czy ten stan kiedyś minie? Bo jak długo można doznawać olśnień...
Meg:
To świetne uczucie. Szczególnie jak się uczysz i uczysz - i masz wrażenie, że nic do głowy nie wchodzi. A potem okazuje się, że coś umiesz. Nie wszystko - ale zawsze coś :)
Chyba jak wpadniemy w odpowiedni rytm :]
OdpowiedzUsuńZazdroszę - też chcę być studentką uniwersytetu medycznego:)
OdpowiedzUsuńDzieki za komentarz u mnie:)
bezludna-wyspa.blog.onet.pl [Aisha]
Jak przyjdzie sesja - uwierzysz :D
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńHolly:
No, może... ale w sumie już trochę powinnam w rytm wpaść - a tu nadal nic.
Aisha:
Wbrew pozorom - to nie jest takie trudne. Zależy od kierunku.
Ensis:
To niedobrze. Bo my nie mamy podobno sesji zimowej :D
Że co proszę!? To ja mam tyle egzaminów...
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńEnsis:
Tak nam mówili na immatrykulacji.
W sumie - to nie wiem czy to dobra opcja. Zdawanie wszystkiego z całego roku... to będzie tragedia.
;D może pozwolą Wam zdawać połówki :)
OdpowiedzUsuńno jak to czego! ŻYCIA W WIELKIM MIEŚCIE:)
OdpowiedzUsuń