13 października 2011

... u padamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem *

Czasem budzę się w nocy nie mogąc zbytnio uwierzyć, że mieszkam w Warszawie. A co ciekawsze, na razie się to nie zmieni. Lubię to mieszkanie i swój pokój. Jestem przyzwyczajona do niego prawie tak samo jak do tego w rodzinnym mieście. Dlatego też czasem nagle doznaję olśnienia, że moje łóżko, moje meble, moje rzeczy są tak naprawdę 200 km stąd.

Często budzę się rano z poczuciem totalnej dezorientacji. Nie mam pojęcia jaki jest dzień tygodnia. Patrząc po okolicach łóżka dochodzę do wniosku, że chyba znów spałam jakieś dwie godziny tylko. Cóż zrobić, anatomia.

Całkowite zaś moje zdziwienie budzi fakt, że znam różne dziwne nazwy, I, że często zamiast opisywać ich budowę w ojczystym języku od razu przechodzę do łacińskiego nazewnictwa.
Jeszcze w większym szoku jestem, gdy na zajęciach przypadkiem któraś nazwa wyjdzie z moich ust w odpowiednim momencie. Lub gdy potrafię opisać prowadzącemu ćwiczenia kręg - nie mam pojęcia skąd wiem cokolwiek na ten temat.

Gdy wybiegam z zajęć często zdumiewa mnie jeszcze jedno - Pałac Kultury i Nauki. Nieważne, że mam widok na ten budynek z okna pokoju - i tak zawsze wprowadza mnie w osłupienie.

Co do zdumienia jeszcze: przeszły mnie dreszcze na immatrykulacji. Powiedzieli mi, że jestem studentką uniwersytetu medycznego.

Naprawdę, uważam, że to wszystko jest na tyle niesamowite - że nie może być prawdziwe.

14 komentarzy:

  1. Myslovitz --> http://www.youtube.com/watch?v=Cjkbe7ErrhU

    Pozwoliłam sobie podzielić się moim ulubionym kawałkiem tegoż zespołu. Mnie Warszawa przeraża, wyjazd na studia mnie przeraża, przyszłość mnie przeraża. A tymczasem życzę Ci bardziej przespanych (mogą w ogóle takie być? to chyba nie jest poprawne gramatycznie :P) nocy i błyskotliwego umysłu ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. "Dla Ciebie" jest cudne :)

    A żebyś wiedziała jak mnie przerażało/przeraża. Naprawdę - nie wiem jak przeżyłam tu już trzy tygodnie.
    Obawiam się też, że przespane noce mogą oznaczać pustą głowę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ach:) pozazdrościć życia w stolicy:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko jak we śnie ;) Miałam przez ten tydzień dokładnie to samo i gdy ocknęłam się na nudnych zajęciach z historii Polski, zapytałam sama siebie "co ja tutaj robię?" ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. najlepsze, to być zdumionym własnymi umiejętnościami :)

    OdpowiedzUsuń

  6. Paulina:
    Nie wiem czy jest czego zazdrościć ;) Choć w sumie - przekonałam się już do Warszawy

    Holly:
    Ciekawe czy ten stan kiedyś minie? Bo jak długo można doznawać olśnień...



    Meg:
    To świetne uczucie. Szczególnie jak się uczysz i uczysz - i masz wrażenie, że nic do głowy nie wchodzi. A potem okazuje się, że coś umiesz. Nie wszystko - ale zawsze coś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba jak wpadniemy w odpowiedni rytm :]

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszę - też chcę być studentką uniwersytetu medycznego:)
    Dzieki za komentarz u mnie:)
    bezludna-wyspa.blog.onet.pl [Aisha]

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak przyjdzie sesja - uwierzysz :D

    OdpowiedzUsuń

  10. Holly:
    No, może... ale w sumie już trochę powinnam w rytm wpaść - a tu nadal nic.

    Aisha:
    Wbrew pozorom - to nie jest takie trudne. Zależy od kierunku.

    Ensis:
    To niedobrze. Bo my nie mamy podobno sesji zimowej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Że co proszę!? To ja mam tyle egzaminów...

    OdpowiedzUsuń

  12. Ensis:
    Tak nam mówili na immatrykulacji.
    W sumie - to nie wiem czy to dobra opcja. Zdawanie wszystkiego z całego roku... to będzie tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  13. ;D może pozwolą Wam zdawać połówki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. no jak to czego! ŻYCIA W WIELKIM MIEŚCIE:)

    OdpowiedzUsuń