Bardzo się cieszę z wolnego dnia i z długiego weekendu.
Doprawdy. Bardzo.
Już wiem jednak, że mnie nadmiar wolnego rozleniwi.
Kocham swoje warszawskie łóżko - ale to w rodzinnym mieście kocham jeszcze bardziej.
Otwieram oczy i wiem, że na pewno nie muszę biec na uczelnię.
A nawet gdybym okazało się, że jednak muszę - jakikolwiek ruch byłby wysoce bezsensowny.
Wiem także, że jak udam się zrobić sobie śniadanie to na pewno w kuchni będzie świeży chleb.
I pomidory!
Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, iż wiem także, że w listopadzie mam 5 kolokwiów i jedno zaliczenie.
I nie wiem czy mam wypoczywać i cieszyć się jesienią
czy
uczyć się anatomii i zgłębiać tajniki rentgenodiagnostyki.
Niech wygra anatomia!
Mam podobnie,w sensie, że długi weekend jest również i mnie potrzebny :) Odpoczywaj zatem.
OdpowiedzUsuńi ja również mam dylemat - nauka czy uroki życia? eghm.
OdpowiedzUsuńPół na pół! Anatomiczna jesień :D
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńEnsis:
Jak odpoczywam to mam wyrzuty sumienia :D
Meg:
I jak tak sobie myślę... to nieprędko będzie czas tylko na uroki życia. Trzeba się będzie nauczyć godzić jedno z drugim.
Holly:
Hah. I potem zdam na 50% :P A potrzebne jest aż 65 ;)
Nie wiem za co się chwycić (PP, geografia, biologia, a może historia?) i mam wysokie poczucie rozleniwienia. No nic, chyba muszę się uczyć się...
OdpowiedzUsuń(uwielbiam dźwięk bębnów, czuję się niesamowicie wyzwolona)
Z urokiem osobistym i wrodzoną inteligencją wyciągniesz na 80 :D
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńJakby Ja:
Tak.. te bębny też mnie wprowadzają w taki stan "nic-nie-muszę" :D
Co kurczę nie zawsze jest pożądane.
Holly:
Hah.
Na innych zajęciach podobno krótka spódniczka pomaga. Powiem Ci jednak, że numer z urokiem osobistym na anatomii nie przejdzie :D Tylko inteligencja połączona z wiedzą.
pogodzić jedno z drugim? ciężka sprawa, ale mamy sporo czasu, żeby się w tym doskonalić ;)
OdpowiedzUsuńre: niskie szafki mogą być praktycznie, przy połączeniu z innymi sprytnymi rozwiązaniami dotyczącymi przechowywania :) jak przeglądam "poradniki i programy" na stronie Ikea, często jestem w szoku, że tak małą przestrzeń można tak dobrze wykorzystać. co do ramek i napisów - sama mam słabość. mam już w pokoju takie dwie, z dwoma wybranymi tekstami (ciężko było się zdecydować :P), planuję jeszcze jedną, ale to dopiero jak pojawi się komoda, na której mogłabym ją postawić.
re: wiesz, to zależy od tego co chciałabyś jeszcze pochować czy poukładać. bardzo często na blogach i stronach "design" znajduję też np. rozwiązanie takie: pod samym sufitem półko-regał, oczywiście poziomo ( http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/40134045/ ), tam układasz książki czy inne graty (w przedziałach), a na tej "podsufitowej" możesz ułożyć rząd pudełek w tym samym kolorze i nic nie będzie się rzucać w oczy. za wysoko i nie wygodnie? zawsze można przystawić ładną drabinkę, która dodatkowo wzbogaci wystrój. niskie szafki tez nie są przecież przy wszystkich ścianach, dlatego w innym miejscu może stać mebel, który wykorzystasz po brzegi ;) jeśli masz swoje mieszkanie, przechowywanie możesz sobie sprawić w przedpokoju, albo innym kącie domu. ewentualnie oddzielić mebel, który uważasz, że lepiej by było, gdyby był nie widoczny - stylową zasłoną/kotarą. rozwiązań jest mnóstwo! nie wiem, czy widzisz to wszystko o czym piszę, więc polecam str. ikea, tam masz inspiracje i pomysły do każdego rodzaju wnętrza w domu (zdjęcia + komentarze). 2012 rok jest nastawiony szczególnie na rozwiązania do małych pomieszczeń, nawet wielkości kawalerek :)
OdpowiedzUsuńre: napisy? jasne, że drukowane - cały urok w ich prostocie i precyzyjnej czcionce. :)
I 12-centymetrowe szpilki - wymagania mojego wykładowcy (oczywiście żartował :P)
OdpowiedzUsuń:D normalnie zaczynam się obawiać o Twój stan. Ja tam nie mam wyrzutów sumienia, a ewentualne stany lękowe przed ćwiczeniami :P
OdpowiedzUsuń