22 lipca 2012

Are we even yet?

Niektóre rodzaje nonsensownych zachowań wyjątkowo mocno mnie pociągają.
Mój osąd po części przestaje być trzeźwy, niezależnie od tego czy ja jestem trzeźwa.
Ulega wraz ze mną fascynacji rodzącą się w głowie fantazją, nagłym pragnieniem.

A zdrowy rozsądek? Nigdy nie śpi.
Zawsze klarownie widzę wszystkie możliwe następstwa, w jednej chwili mam gotową w głowie listę możliwych komplikacji.
Mimo wszystko kieruję się tam, gdzie pomimo niepewności i ciemnych stron, oczekuję znaleźć to, czego potrzebuję.

I znowu zrobiłam coś nierozsądnego.
I znowu jednocześnie jestem tego świadoma oraz jak zwykle nie żałuję swojej niefrasobliwości.
I znowu chciałabym aby istniała natychmiastowo działająca karma.

Zawsze gdy zrobię coś niedorzecznego mam ochotę pogrążyć się jeszcze bardziej.
Spłacić umownie dług za swoją głupotę.
Od jego wysokości zależy jak bardzo muszę poczuć się gorzej -  by w końcu poczuć się lepiej.

Czasem sama  sobie funduję tydzień psychicznej udręki zanim zacznę szukać rozgrzeszenia u osób na których moja niedojrzałość się odbiła.
Zazwyczaj nie pozwalam sobie na szukanie jakichkolwiek usprawiedliwień dla mego postępowania.
Tym razem ograniczyłam się jednak do cieszenia się z drobnych rzeczy, które fizycznie uprzykrzyły mi lekko życie.

Powinnam chyba powziąć nowe postanowienie.
Ukończyłam niedawno lat dwadzieścia, więc to dobry, symboliczny moment.
Koniec z popełnianiem swojego ulubionego błędu i nieżałowania go.
 
Przynajmniej do następnej okazji.





17 komentarzy:

  1. ja z kolei postanowiłam,że muszę zacząć działać nierozsądnie. ciągłe rozważania jakie sutki przyniesie moje postępowanie już mnie irytują. ja we wrześniu kończę dwadzieścia lat,a zachowuję się jakbym miała dużo więcej. a fuj!

    OdpowiedzUsuń
  2. Generalnie też zachowuję się jakbym miała ze 100 lat. Generalnie.
    Jak już pozwalam sobie na spontaniczność to potem mam czasami problemy ze spojrzeniem sobie w oczy. Więc w sumie powinnam jednak trzymać się rozsądnych zachowań.

    OdpowiedzUsuń
  3. No wiesz, każdy chce czasem zrobić coś głupiego. Wie jakie mogą być tego konsekwencje (jak lody, dużo lodów, bosze, jak ja kocham lody!), a mimo to, wybieramy świadomie decyzję która jest zła.

    Ale z drugiej strony, taki już ludzki żywot. Może nawet zasady ewolucji? Bo przecież, kto powiedział, że człowiek może latać, a już na pewno nie zbuduje maszyn latających.

    Wiesz, 20lat, niektórzy są dojrzali jak mają lat 15, a niektórzy jak będą mieli 50, będą jak dzieci. Ja w sumie nie wiem. Chyba za szybko dojrzałem, ale tylko po części. W połowie jestem dojrzały od kilku lat, a w połowie, dalej marzę o jedzeniu ciasteczek i bawieniu się lego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na ogół czuję dojrzała. Choć w niektórych dziedzinach jestem niezwykle niedojrzała - np. w kwestii uczuć. I załatwiania różnych formalności urzędowych :D

      Usuń
    2. W kwestii formalności urzędowych to każdy płacze jak dziecko. A co do uczuć, akurat tu jestem bardziej dojrzały od większości ludzi, bo nie traktuję uczuć tak pochopnie, ale z drugiej strony, jestem bardzo romantyczny (wręcz werteryczny).

      Usuń
    3. Da się to bardzo łatwo wyczuć czytając Twojego bloga :)
      W sumie bardziej od formalności urzędowych nie lubię wykonywać różnych oficjalnych rozmów telefonicznych :D

      Usuń
    4. Hmm, w sumie specjalnie tak to piszę, żeby to było dostrzeżone :P

      Tia, ja nigdy nie wiem jak się pożegnać, do widzenia, do usłyszenia, xD.

      Usuń
    5. Ja zawsze panikuję jak mam zacząć rozmowę ;) Muszę mieć ułożone w głowie chociaż dwa pierwsze zdania, bo inaczej byłaby tragedia jeszcze większa niż zazwyczaj jest.

      Usuń
  4. Z jednej strony zazdroszczę takiego instynktu samozachowawczego, ale z drugiej strony to musi być strasznie męczące, gdy robisz coś co nie mieści się w żadnych schematach, a w głowie słyszysz głos rozsądku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszysz głos rozsądku a mimo wszystko pchasz rękę w ogień.
      Zaczynam się martwić o swoje zdrowie psychiczne ;)

      Usuń
  5. Nie można wszystkiego żałować. Trzeba korzystać z życia, robić rzeczy poprawne i te niepoprawne też ;) Ważne, że w zgodzie z samym sobą :) Będzie przynajmniej co opowiadać wnukom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, ale ja nawet nie żałuję. Wiem, iż zachowałam się głupio - ale pewnie postąpiłabym tak samo, gdybym miała okazję decydować jeszcze raz. To jest dopiero paranoja.
      A wnukom na pewno nie będę o tym opowiadać.
      Babcia powinna dawać przykłady dobrych zachowań, nakłaniać do przestrzegania zasad itp.

      Usuń
    2. Ale złamałaś jakąś bardzo poważną zasadę?

      Usuń
    3. Żadnej do której przestrzegania czułabym się jakoś szczególnie zobowiązana.

      Usuń
    4. No to tym bardziej nie masz powodu, żeby się tym martwić :)

      Usuń
    5. Mogę się martwić tym, że na danym polu nie wypracowałam sobie żadnych własnych zasad.

      Usuń
    6. Czasem zasady ustala samo życie ;)

      Usuń